Emeryta los
Prawie rok… przez ten rok nie było ani wulgarnie ani o życiu… eh kurwa… ok to mamy odhaczony jeden element to teraz pora coś o życiu.
Codziennie wkurwia i dziwuje mnie ogrom rzeczy. Nie to żebym miał problemy z agresją (chyba trochę poniżej średniej krajowej), ani był mało inteligentny (tutaj trochę powyżej średniej krajowej), co by się wszystkiemu dziwić. Cóż więc przelało czarę i przymusiło do odpalenia edytora tekstu i wyskrobania „kilku zdań”?
Wracając z pachnącymi i jeszcze ciepłymi bułeczkami, rozmyślając nad urokami życia, moją uwagę przykuła poczciwa staruszka, która ledwo ledwo, opierając się na medycznej kuli, kontynuowała swoją wędrówkę przez życie. Poczciwa babulinka, której plecy zgiął życiowy bagaż doświadczeń, patrząc na ruch nóg, ten sam bagaż był do nich przyczepiony. Na szczęście dotarła do samochodu, otworzyła drzwi pasażera, upchnęła kulę, położyła torbę i zamyka drzwi. Myślę oho czegoś zapomniałą, w tym stanie będzie się cofała jak nic pół dnia, biedna. Jednak jedyne czego zapomniała to zdrowego rozsądku, odpowiedzialności, także tej społecznej. Jej kroki nie zostały skierowane do domu po zapomniany pyszny serniczek, który upiekła dla wnuczki. Udała się dumnie i z jednakowym tempem, zasiąść na fotelu kierowcy…
Po słowie
*Po napisaniu tekstu poniżej postanowiłem finalnie trochę go oddzielić, ociera się już o inne tematy. Tak jest w życiu, wszystko to naczynia połączone, każdy wybór ma konsekwencje i myślę, że to będzie widać w każdym tekście. Misją tego bloga jest uświadamiać ludzi, że nie ma prostych odpowiedzi na trudne pytania, a jeżeli ktoś taką odpowiedź Ci daje to albo nieświadomie okłamuje, albo Tobą manipuluje*
Tu miałem zakończyć swoją wypowiedź bo myślę, że wybrzmiało co miało wybrzmieć. Niestety pracowałem przez rok jako wróżbita, więc znam przyszłość i wiem jakie będą komentarze. O tym, że to dyskryminacja, że wina młodych, że przecież jakoś musi się dostać, że wina Tuska, że jak będę stary to zobaczę jak to jest. I po części coś w tym wszystkim jest, bo to wina nas wszystkich. Trudno oczekiwać by Polski emeryt jeździł taksówkami czy Uberami (choć muszę przyznać, że mamy ogarniętych technologicznie emerytów, patrząc na ilość grafik „Smacznej kawusi”), raczej z dnia na dzień, nawet z pokolenia na pokolenie, nie zmienimy majętności najstarszych z nas. Za to możemy zmienić myślenie, podejście do życia z mniej skupionego na nas, na takie uwzględniające innych w koło. W końcu zależy nam na silnym kraju, dobru narodu, szczęśliwych Polakach… prawda? Odnoszę dziwne wrażenie iż Ci, którzy najgłośniej krzyczą o narodzie, najwięcej mówią o sobie. Ok ale nie o tym. Emeryci mogą pomyśleć o tym, że to może już niebezpiecznie wsiadać za kółko, za to my możemy pomyśleć o innych i zadbać o to by dało się dotrzeć do celu wygodnie i sprawnie, nie wiem… może gdyby tylko istniał transport publiczny? Ale to już historia na inny raz…